Jak dojechać do Lwowa – poradnik turysty, poszukiwacza przygód.
Środa, 12 Sierpień 2009 08:46
„Sto wiorst nie droga, sto rubli nie pieniądz, sto gram nie wódka” – to wschodnie przysłowie znalazłem na jednym z forów internetowych i przyznaję, że może to być motto dla wszystkich prawdziwych turystów odwiedzających Lwów i wschodnie kresy dawnej Rzeczpospolitej. Szacunek dla internauty, który tak opisywał swoje posty na forum ?.

Lwów, to miejsce piękne, historyczne i niewątpliwie warte zobaczenia. Każdy wielbiciel historii, dobrej kuchni, alkoholu i mocnych wrażeń powinien tam pojechać, szczególnie, że odległość od naszej granicy jest naprawdę niewielka. Przyciągają tam piękne zabytki – miszmasz kultury polskiej, austriackiej i ukraińskiej takie jak: Cmentarz Łyczakowski, Katedra i dzielnica Ormiańska, Ossolineum, Katedra Łacińska, Czarna Kamienica, czy Arsenał. Każdy kto ceni narodową tradycję powinien się udać oczywiście na Cmentarz Orląt Lwowskich i uświadomić sobie, że Lwów jako miasto przez większą część swojej historii przynależał do Polski.
 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 (own work/wikipedia cc sa) 
 
 Poza zabytkami jest to oczywiście miejsce przedniej naprawdę zabawy, do której skłania dość duża ilość przyzwoitych lokali oraz dyskotek, no i te ceny – papierosy w sklepie 6 hrywien, wódka 10 hrywien, obiad w lokalu wraz z alkoholem 20 PLN itp. Hrywna nawet w niezbyt uczciwie przeliczających ukraińskich kantorach nie powinna nas wynieść więcej niż 50 groszy w przeliczeniu na złotówki. Każdy facet jadący do tej dawnej stolicy Galicji musi wiedzieć również to, że są tam piękne i uśmiechnięte kobiety i że każda z nich, przynajmniej tych młodszych jest zawsze „odstawiona”, jakby właśnie szła do klubu poderwać jakiegoś faceta. Jeśli chodzi o uciechy cielesne, to z przyzwoitości nie będę się na ich temat rozwijał, ale na marginesie mogę wspomnieć, że 20 USD, to chyba niezbyt wygórowana cena za towarzystwo całkiem miłej pani (ceny oczywiście lawinowo idą w górę w zależności od jakości pani i lokalu). Panowie pamiętajmy też o tym, że Lwów, to jeden z najważniejszych polskich ośrodków sportowych – tu powstały najstarsze polskie kluby piłkarskie Lechia Lwów i Pogoń Lwów.

Poniżej filmik przedstawiający uroki Lwowa.

                           

A teraz do rzeczy. Każdy jadący do Lwowa i ogólnie na Ukrainę musi pamiętać o tym, że niezależnie od wybranego środka lokomocji podróż będzie przygodą i musimy się przygotować na niespodziewane, trudne, czasem zabawne sytuacje. I niestety musimy się uzbroić w duża dawkę cierpliwości. Ukraina nie jest w Unii Europejskiej o Schengen nie wspominając, więc granica polsko-ukraińska to prawdziwy cyrk. Korki, awarie systemów komputerowych, strajki celników, rozbieranie autobusów na czynniki pierwsze, czy przeszukiwania bagażu to normalka, więc czas spędzony na granicy (czasem idzie szybko, czasem postoimy 2-5 godzin albo więcej w zależności od przypadków losowych), musimy wliczyć w czas i koszta podróży. Na temat celników, milicjantów i urzędników po ukraińskiej stronie szkoda się nawet rozpisywać i musimy wszelkie utrudnienia brać „na klatę”, z uśmiechem i wyrozumiałością. Tam nawet piętrowa (etażowa) w hotelu może potraktować nas z góry i zażądać łapówki w postaci pary hrywien lub czekolady – do tej pory zresztą nie wiem u diabła za co.
 


 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 (russianname/wikipedia cc sa)
 
Do Lwowa możemy zasadniczo dostać się i wrócić na pięć sposobów, a do tego dochodzą jeszcze różne wariacje spowodowane napotkanymi problemami (brak biletów, brak autobusu, opóźniony pociąg, złe warunki atmosferyczne na lotnisku itp.).

1. Samolot.
Jest to dosyć pewny, szybki, wygodny, ale bardzo drogi sposób. Latają linie ukraińskie i LOT. Podróż trwa około dwóch godzin wylatując z Warszawy. Nie ma niestety szans na tanie linie lotnicze i podróż w tej chwili zakosztuje nas najmniej około 1000 PLN (najtańszy bilet jaki znalazłem w internecie to koszt 1042 PLN w obie strony, a do tego mogą dojść jeszcze jakieś opłaty). Poza tym Międzynarodowy Port Lotniczy we Lwowie to niestety nie są standardy Europy Zachodniej i pas startowy z relacji mojego znajomego pilota wygląda jak kartoflisko ?. Jednak jak komuś zależy na czasie i nie lubi się denerwować na przejściach granicznych to polecam.

2. Pociąg.
Wygodny, bo bezpośredni sposób dotarcia do Lwowa. Dodatkowo w pociągu możemy zawrzeć ciekawe znajomości, wypić kielicha, pochodzić, zapalić, więc i podróż się tak nie dłuży. A zabicie nadmiaru wolnego czasu może się stać kluczowe, ponieważ podróż pociągiem trwa długo - z Warszawy około 15 godzin, z Krakowa 10 godzin, a z Przemyśla 4,5 godziny. Dodatkowo PKP chce uruchomić połączenie z Wrocławia. Czas jest tak długi, ponieważ w grę wchodzi tu nie tylko sama jazda, ale i kontrola graniczna i zamiana rozstawu osi w wagonach (kto u licha wymyślił te szersze tory na wschodzie?). jest jednak nadzieja na przyspieszenie tego czasu, bo nasz narodowy przewoźnik zaczął stosować technologię SUW 2000 nie wymagającą tak długiego czasu i skracającą podróż o jakieś 1,5 godziny. Bilety są niestety drogie i jest to zasadniczy minus tego rodzaju lokomocji. Nie mam najnowszych informacji, ale za nocne Intercity z Wa-wy albo Krakowa z miejscami leżącymi to wydatek na pewno grubo ponad 200 PLN, z Przemyśla jest oczywiście taniej, ale stamtąd jazda pociągiem się zupełnie nie kalkuluje. Ceny do sprawdzenia w informacji telefonicznej PKP. Powrót do Polski oczywiście jest możliwy na tych samych trasach, ale proponuję kupić bilety z wyprzedzeniem, bo inaczej mogą być problemy.
 


3. Samochód.
Sposób dobry, jeśli się chce pojeździć i pozwiedzać swobodnie nie tylko Lwów, ale i okolice np. Żółkiew,. Czas dojazdu zależy tylko od nas, kontrola celna idzie w miarę płynnie (oczywiście nie zawsze), a koszty są zależne jedynie od pojemności silnika naszego auta i tego, czy mamy ciężką nogę. Są jednak zasadnicze minusy, a jak powiedział klasyk „chodzi o to, aby te plusy nie przesłoniły nam minusów”. I tak po pierwsze kwestia kierowcy – wyjazdy na Ukrainę są zazwyczaj alkowczasami i znalezienie abstynenta do kierowania naszym pojazdem jest ciężkie i często kończy się kłótniami. Po drugie stan dróg u naszych wschodnich sąsiadów jest katastrofalny, nawet w porównaniu z naszymi „autostradami” i można sobie urwać zawieszenie. Dochodzi do tego konieczność wykupienia zielonej karty, mandaty (miejscowa milicja jest łasa na łapówki), oraz kultura jazdy miejscowych „rajdowców”. Wymuszają pierwszeństwo, parkują gdzie byle i ogólnie nie są zbyt uprzejmi. A na dodatek piesi potrafią wtargnąć nagle na jezdnię... Jeśli chodzi o trasę, to polecam jazdę na Zamość-Tomaszów-Hrebenne (nowe przejście graniczne w miarę wygodne i komfortowe od polskiej strony), lub Przemyśl-Medykę (skraca się do minimum jazdę po stronie ukraińskiej). Paliwo po stronie ukraińskiej jest sporo tańsze, więc jest to dosyć opłacalne (można sobie zatankować pod korek i przywieźć na pamiątkę do Polski), ale ma gorszą jakość, więc bywają przypadki, że w nowszych autach nieco „awanturował” się komputer pokładowy. Kwestia kradzieży jest również ryzykiem, ale nie aż takim, jak mogło by się wydawać – mieszkając w hotelu zostawiamy po prostu auto na zamykanym parkingu.

4. Autobus.
To najtańszy sposób i w sumie dosyć bezproblemowy. Połączenia niestety często są realizowane przez ukraińskiego przewoźnika ATP i jakość autobusów jest wtedy katastrofalna (spotkałem się nawet z drewnianymi!?! ławkami zamiast ostatniego rzędu siedzeń), o klimie i toalecie wtedy ma się rozumieć można zapomnieć. Punktualność także pozostawia wiele do życzenia, no i oczywiście granica – długie kontrole paszportowe wszystkich pasażerów, oraz rozkręcanie autobusu przez polskich celników w drodze powrotnej. Poza tym, jest w miarę ok. Połączenia do Lwowa są realizowane z kilku miast Polski i w miarę częste. Z Przemyśla – kilka razy dziennie (około 20 PLN), z Lublina dwa razy dziennie (około 35 PLN), z Tomaszowa Lubelskiego, Rzeszowa oraz dalekobieżne połączenia z Olsztyna, Krakowa, Wrocławia, Łodzi i prawdopodobnie Warszawy (do potwierdzenia w informacji PKS). Połączenia powrotne ze Lwowa do Polski odjeżdżają z dworca autobusowego kilka razy dziennie, ale zalecam wcześniej kupić bilety, bo ilość miejsc jest ograniczona i są one imienne.  

5. „Kombinacja Ukraińska”.
Nazwany tak dla potrzeb artykułu najtańszy i w zasadzie najlepszy sposób na dotarcie do Lwowa. Ale jest on tylko dla niewybrednych i zaprawionych w różnych dziwnych wyprawach turystów. Polecam zestaw: pociągiem lub PKS-em do Przemyśla, stamtąd busem na przejście do Medyki, piechotą na druga stronę do Szegini, stamtąd marszrutką, ukraińskim ATP, lub taksówką bezpośrednio do Lwowa. Wychodzi bardzo tanio i mamy dosyć duże pole manewru. Głównym składnikiem ceny podróży jest tu dojazd do Przemyśla, więc proszę pokalkulować, co się bardziej opłaca. .Można podobny manewr wykonać z przejściem w Hrebennem. Ogólnie kombinowanie jest dobre i jak najbardziej polecane w podróży do Lwowa – szacunek dla każdego, kto ominie wyżej opisywany cyrk na granicy (przechodzenie „na nogach” jest najszybsze). Powrót można oczywiście przeprowadzić analogicznie.
 




Ciekawostki i potrzebne informacje:
1. Hrywna (UAH)= 0,46 PLN
2. Potrzebny paszport (nie ma wiz), na granicy wypełnia się durny dokument rejestracyjny do wypełnienia (gdzie będziemy mieszkać, co robić itp.)
3. Warto wykupić ubezpieczenie zdrowotne np. na granicy
4. Broń Boże nie pić wody z kranu – choroba murowana.
5. Problemy z wodą do kąpieli są nieco przesadzone, ale mogą nastąpić przerwy w jej dostawach, jeśli mieszkamy w kwaterach prywatnych, hotele mają rezerwowe zbiorniki. A to z powodu położenia Lwowa na wododziale.
6. Warto mieć zawsze trochę dolarów, jest to sprawdzony tam środek płatniczy
7. Po Lwowie najlepiej jeździć marszrutkami (prywatne busiki), taryfy są też dosyć tanie.
8. Ilości alkoholu i papierosów, jakie możemy przewieźć przez granicę nie są wysokie i radzę się ich trzymać, aby uniknąć kłopotów – jest to 40 sztuk papierosów i jeden litr mocnego alkoholu, na każdą osobę która ukończyła 17 lat (szczególnie celnicy czepiają się fajek), poza tym 4 litry wina i 16 litrów piwa. Radzę nie „pomagać” miejscowym i nie zabierać ich rzeczy do swojego bagażu (takie prośby są częste).
9. Przykładowe ceny – Marlboro 6 UAH, wódka „Hortica” lub Niemiroff około 10 UAH, piwo 2-3 UAH, ogólnie jest bardzo tanio i przystępnie i nie radzę oszczędzać.
10. Nocleg można załatwić przez Towarzystwo Polskie (kwatery u Polaków)-  Towarzystwo Polskie we Lwowie, adres: pl. Rynek 17, teł. +380-322-74-23-14. lub zamówić w hotelach przez internet. Polecam „George” i „Lwów” – są całkiem niedrogie i położone w centrum miasta. Standard ich pokoi niestety pozostawia wiele do życzenia...
 
Linki do przydatnych stron:
1.http://lwow.info
2.http://www.msz.gov.pl/index.php?page=14566&lang_id=pl&bulletin_id=36&document=25696
3.http://www.bialapodlaska.uc.gov.pl/?obiekt=707&m=4
4.http://www.polonia.org/lwow.htm

Pomimo wszelkich trudności jakie niesie ze sobą wyjazd do Lwowa naprawdę i ze szczerego serca go polecam. Zabawa jest przednia, koszt żaden, a wrażenia niezapomniane. A wszystkie niedogodności bierzmy z uśmiechem, pamiętając, że niższy standard i przejścia na granicy można zrekompensować sobie dobrym towarzystwem.

Życzę udanej podróży i cudownych wspomnień.

                                            M.Z.

 
Joomla Templates and Joomla Extensions by JoomlaVision.Com
 

Komentarze  

 
0 # Brzmi 2011-09-21 11:19
Brzmi nieźle, dzięki za informacje.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Tiam 2011-12-07 22:13
Przydatne info; )
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # libit 2012-09-02 14:18
Wielkie dzięki za informacje
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież